piątek, 12 lipca 2013

CHAPTER THREE

Ciasteczka Cynamonowe


MAM NADZIEJĘ, ZE PAMIĘTACIE, ŻE KURSYWA TO WSPOMNIENIE ;D 

-Pattie!- Krzyknęłam kiedy ujrzałam drobną posturkę z długimi brązowymi włosami. Od razu rzuciłam się na nią z uściskiem. Słyszałam tylko chichoty dochodzące zza moich pleców. Oderwałam się od niej i fuknęłam na śmiejącą się dwójkę.
-Co tu robisz mamo?- Brwi Justina zmarszczyły się kiedy spojrzał na Pattie.
-Przyszłam przywitać nowych sąsiadów, a otworzyła mi Emma.- Uśmiechnęła się uroczo.
Kiedy byliśmy mali co wtorek piekła nam cynamonowe ciasteczka. Były takie dobre mmm...  O boże nie jadłam ich blisko cztery lata, a nadal wiem jak smakowały. Pamiętam pierwszy raz kiedy je jadłam miałam w tedy 6 lat.  Ciastka Pattie to była tradycja.
*
-Ciociu Pattie one są przepyszne!-Uśmiechałam się jedząc ciasteczka cynamonowe
-Kochanie one są przypalone.- Śmiała się. Przy okazji sięgnęłam po kolejne.
-Piekłaś je pierwszy raz miałaś prawo je lekko przypiec.- Oby dwie wybuchłyśmy gromkim śmiechem. W tym czasie do domu wszedł Jay. Z korytarza dobiegło tylko mamusiu wróciłem!”  Od razu pośpiesznie zeskoczyłam z krzesła i wbiegłam do przedpokoju.
-Bella!-Kiedy mnie zobaczył od razu zamknął mnie w uścisku.
-Chodź twoja mama upiekła ciasteczka.- Wziął mnie za rękę i razem poszliśmy do kuchni. Gdy ciocia nas zobaczyła z jej ust wydobyło się ciche awww”. Usiedliśmy z Justinem przy okrągłym stole i zajadaliśmy ciastka.
-Mamo to jest pyszne! Musisz piec je częściej!
*
I ogólnie tak stało się to nasza tradycją. Pattie spojrzała na moją rękę w tatuażach i lekko się skrzywiła.
-Ładne tatuaże.- Uśmiechnęła się
-Pattie nie nabierzesz mnie. Wiem, że nie lubisz tatuaży.- Pokiwała głową Mamuś, tata już podłączył sprzęt na dole?- Spojrzałam na nią  ta tylko kiwnęła głową.

-To ja go porywam.-Wzięłam  rękę Justina i pociągnęłam w stronę drzwi do piwnicy która była zagospodarowana jak normalne mieszkanie. Schodziliśmy po schodach kiedy nagle poczułam, że ktoś za mną z nich spada. Nie zdążyłam się odwrócić, a już leżałam na podłodze, a na mnie leżał Justin. Nasze twarze były tak niebezpiecznie blisko, że nasze nosy się stykały.. Był coraz bliżej i bliżej...Miałam nieodpartą pokusę pocałowania go. Nagle...
_________________________________________
Jak myślicie? Pocałują się? 
TAK WIEM, ZE ROZDZIAŁ JEST DOŚĆ KRÓTKI LECZ MUSICIE MI TO WYBACZYĆ. NIE MIAŁAM WYSTARCZAJĄCO CZASU, A MUSZE NAPISAĆ ROZDZIAŁ NA MOJEGO DRUGIEGO BLOGA ;D
NO WIĘC TAK TRZYMAJCIE SIĘ. KOCHAM WAS XX.
~SWAG

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz