Ciasteczka Cynamonowe
MAM NADZIEJĘ, ZE PAMIĘTACIE, ŻE KURSYWA TO WSPOMNIENIE ;D
-Pattie!- Krzyknęłam kiedy ujrzałam drobną posturkę
z długimi brązowymi włosami. Od razu rzuciłam się na nią z uściskiem. Słyszałam
tylko chichoty dochodzące zza moich pleców. Oderwałam się od niej i fuknęłam na
śmiejącą się dwójkę.
-Co tu robisz mamo?- Brwi Justina zmarszczyły
się kiedy spojrzał na Pattie.
-Przyszłam przywitać nowych sąsiadów, a
otworzyła mi Emma.- Uśmiechnęła się uroczo.
Kiedy byliśmy mali co wtorek piekła nam
cynamonowe ciasteczka. Były takie dobre mmm... O boże nie jadłam ich blisko cztery lata, a
nadal wiem jak smakowały. Pamiętam pierwszy raz kiedy je jadłam miałam w tedy 6
lat. Ciastka Pattie to była tradycja.
*
-Ciociu
Pattie one są przepyszne!-Uśmiechałam się jedząc ciasteczka cynamonowe
-Kochanie
one są przypalone.- Śmiała się. Przy okazji sięgnęłam po kolejne.
-Piekłaś
je pierwszy raz miałaś prawo je lekko przypiec.- Oby dwie wybuchłyśmy gromkim śmiechem. W tym czasie do domu wszedł Jay. Z
korytarza dobiegło tylko „mamusiu
wróciłem!” Od razu pośpiesznie
zeskoczyłam z krzesła i wbiegłam do przedpokoju.
-Bella!-Kiedy
mnie zobaczył od razu zamknął mnie w uścisku.
-Chodź
twoja mama upiekła ciasteczka.- Wziął mnie za rękę i razem poszliśmy do kuchni.
Gdy ciocia nas zobaczyła z jej ust wydobyło się ciche „awww”.
Usiedliśmy z Justinem przy okrągłym stole i zajadaliśmy ciastka.
-Mamo
to jest pyszne! Musisz piec je częściej!
*
I ogólnie tak stało się to nasza tradycją. Pattie
spojrzała na moją rękę w tatuażach i lekko się skrzywiła.
-Ładne tatuaże.- Uśmiechnęła się
-Pattie nie nabierzesz mnie. Wiem, że nie lubisz
tatuaży.- Pokiwała głową –Mamuś, tata już
podłączył sprzęt na dole?- Spojrzałam na nią
ta tylko kiwnęła głową.
-To ja go porywam.-Wzięłam rękę Justina i pociągnęłam w stronę drzwi do
piwnicy która była zagospodarowana jak normalne mieszkanie. Schodziliśmy po
schodach kiedy nagle poczułam, że ktoś za mną z nich spada. Nie zdążyłam się
odwrócić, a już leżałam na podłodze, a na mnie leżał Justin. Nasze twarze były
tak niebezpiecznie blisko, że nasze nosy się stykały.. Był coraz bliżej i
bliżej...Miałam nieodpartą pokusę pocałowania go. Nagle...
_________________________________________
Jak myślicie? Pocałują się?
TAK WIEM, ZE ROZDZIAŁ JEST DOŚĆ KRÓTKI LECZ MUSICIE MI TO WYBACZYĆ. NIE MIAŁAM WYSTARCZAJĄCO CZASU, A MUSZE NAPISAĆ ROZDZIAŁ NA MOJEGO DRUGIEGO BLOGA ;D
NO WIĘC TAK TRZYMAJCIE SIĘ. KOCHAM WAS XX.
~SWAG
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz